0:00

Skoczek narciarski Maciej Kot pokonał destrukcyjne myśli, aby poszybować po medal zimowych igrzysk olimpijskich.

Skoki narciarskie to tradycja w rodzinie Macieja Kota. Jego starszy brat jest skoczkiem, a jego ojciec, niegdyś fizjoterapeuta reprezentacji Polski, pracuje obecnie jako ekspert w dziedzinie skoków w ogólnopolskiej telewizji. Te relacje pozwalają zrozumieć, dlaczego Maciej czuje się tak pewnie w powietrzu. Często pewniej niż w jakimkolwiek innym miejscu.

 

  


„Zawsze miałem problem z zawieraniem nowych znajomości. Wolałem być sam, w powietrzu.”

Maciej zaczął skakać w bardzo młodym wieku. Sukcesywnie przechodził przez kolejne kategorie wiekowe, aż został członkiem seniorskiej reprezentacji Polski, z jasno ustalonym celem – zdobycia medalu olimpijskiego.

 

 

 

„To igrzyska olimpijskie pozostają Świętym Graalem. Marzenie o złotym medalu igrzysk – to mnie napędza!” 

W sezonie 2012/2013 Maciej siedmiokrotnie kończył konkursy w pierwszej dziesiątce, zajmując ostatecznie 18. miejsce
w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Pod koniec sezonu zdobył w Wiśle tytuł indywidualnego mistrza Polski.

Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Soczi 2014 latał daleko, plasując się na 4. miejscu w drużynie i 12. w konkursie indywidualnym. Był zadowolony z postępów i przekonany, że medale są coraz bliżej. Potem wszystko zaczęło się rozpływać.

Tak bardzo parł naprzód, że przestał koncentrować się na teraźniejszości. Przestał realizować plan opracowany przez trenera i zespół, i zaczął eksperymentować z nowymi technikami. Starał się naśladować swoich najlepszych konkurentów, zmieniając swój styl raz za razem, aż wszystko skończyło się katastrofą. Nie potrafił porozumieć się z trenerem, jego skoki były coraz krótsze i wkrótce został przesunięty do kadry B.

„Widomość, że nie ma mnie w składzie na mistrzostwa świata w Falun, była druzgocąca. Załamałem się. Pojawiły się czarne myśli."

Wszystko to spowodowało rozbicie emocjonalne Macieja. Był załamany. Najbliżsi widzieli co się działo, z całych sił starali się pomóc, jednak on im na to nie pozwolił. Jako człowiek, który nie znosi okazywania jakiejkolwiek słabości, bardzo trudno było mu zwrócić się do innych po pomoc. Potrzeba było ogromnego wysiłku i woli, by przyznać, że coś było nie tak. 

 

 

„Zanurzyłem się bardzo nisko, moja psychika była w ciężkim stanie. Spadałem w przepaść."

Zaczął pracować z psychologiem, z którym próbował na nowo odnaleźć straconą w pewnym momencie radość ze skakania. Rozpoczął też współpracę z dietetykiem i podjął rygorystyczny program treningowy na siłowni i skoczni. Następnie, po kilku przełomach, Maciej odkrył w sobie na nowo chęć wygrywania, a jego miłość do skoków narciarskich stała się silniejsza niż ciemność, w której był pogrążony.

W Letniej Grand Prix w 2016 roku wygrał 5 z 10 konkursów. Utrzymywał żółtą koszulkę lidera przez cały cykl i nie oddał jej już do końca.

Maciej po raz pierwszy zwyciężył w Pucharze Świata w skokach narciarskich FIS, czyli na najwyższym poziomie międzynarodowym, 11 lutego 2017 roku.

„Najpiękniejszym wspomnieniem mojej dotychczasowej kariery jest złoty medal z Lahti, zdobyty razem z całą naszą drużyną.”

Maciej Kot przeszedł wiele. Teraz nie tylko skacze coraz dalej na kolejnych zawodach, ale jest także filarem kadry narodowej. Pracując wspólnie z kolegami i przyjaciółmi, znów odnajduje radość w skakaniu. Jego ambicją wciąż pozostaje złoty medal olimpijski. Jak mówią skoczkowie: „the sky is the limit”.

 

OSIĄGNIĘCIA

  • 4. miejsce w drużynowym konkursie Zimowych Igrzysk Olimpijskich Sochi 2014
  • Drużynowy mistrz świata, Lahti 2017
  • Drużynowy brązowy medalista mistrzostw swiata, Val di Fiemme 2013